Gramy w marcu '26!
W dniu 19.03.2026 spotkaliśmy się w Paradox Cafe w Warszawie podczas rozgrywki w "What a Cowboy!" od Too Fat Lardies. W marcowym spotkaniu udział wzięło 6 osób.
Podzieliliśmy się na dwie trzyosobowe drużyny i stanęliśmy do walki o dominację nad ruinami opuszczonego miasta. Zwycięzcą była ta drużyna, której przynajmniej jeden model pozostanie na planszy.
Z racji na figurki znajdujące się w moich zasobach rozgrywka przebiegała w realiach Space Western. Planszą było zrujnowane miasto postawione z zasobów makietowych dostępnych w Paradox Cafe, uzupełnione pozostałościami rozbitego lądownika. Ponad to, gdzieniegdzie znajdowała się obca flora wykonana w ostatnich miesiącach, która dobrze dopełniała klimatu. Po całej planszy rozsiane były cienie dawnych mieszkańców miasta. Napromieniowani i zdegenerowani ludzie, czy też zmutowane pozostałości lokalnej społeczności. W tym celu posłużyły modele zombie z Classic Zombicide.
Banda "Pików" prowadzona przez Mariusza, Bolka i Lecha składała się z dwóch Shootist (Strzelec) oraz jednego Gunslinger (Rewolwerowiec).
Po drugiej stronie planszy stanęły "Kiery" prowadzeni przez Łukasza, Ignacego (szerszej publiczności znanego z bloga The Node) oraz Wacława. Ta banda również składała się z dwóch Shootist (Strzelec) oraz jednego Gunslinger (Rewolwerowiec).
Gra z początku powolna i niepewna szybko nabrała tempa. W szczególności gdy, ukształtowały się dwa kluczowe miejsca konfliktu. Jedno miejsce to potyczka samotnych rewolwerowców w okolicy studni. Przeciwko sobie stanęli wojowniczka roju (robal) i bojowy robot. W drugiej części planszy był to pojedynek dwóch na dwóch. Tu stanęli przeciwko sobie niedźwiedź Wojtek w asyście kosmicznego najemnika kontra żelazny wojownik w towarzystwie elfa punka.
Spotkanie zakończyło się wygraną Kierów. Kolejni członkowie bandy Pików skończyli poprzez rozstrzelanie, ucieczkę z planszy oraz wpadnięcie do studni, gdzie wszelka nadzieja na ratunek została stracona -tak swoją przygodę zakończyła kolczasta wojowniczka roju (robal).
Dziękuję za spotkanie i humorystyczne przekładanie kościanych wyników na opowiadaną historię. Za sprawą narracyjnych interpretacji sukcesów i porażek wyników na kościach gra nabrała bogatej fabularnej głębi.
Szczególne podziękowania należą się Ignacemu za prezentację zasad gry "What a Cowboy!" i dołożenie wszelkich starań by rozbrykane pomysły graczy przełożyć na mechanikę gry.
Komentarze
Prześlij komentarz