Gramy w czerwcu '26

    Chcąc utrzymać formę w turlaniu kostek oraz rozwiązywaniu taktycznych decyzji na poziomie plastikowych żołnierzyków, spotkaliśmy się 18 czerwca w Paradox Cafe na grze w Sword Weirdos od Garske Games.

    W spotkaniu udział wzięło siedem osób. Z racji na dostęp tylko do jednego stołu, oraz ograniczoną ilość modeli mieliśmy pięciu graczy oraz dwóch sędziów czy też przewodników po zasadach Sword Weirdos, ta rola przypadła Ignacemu i Filipowi.

    Na stole ustawiliśmy dwie plansze do gry. Jedna była skalista z zasobów makietowych dostępnych w Paradox, zaś druga pustynna z makiet przyniesionych przez Filipa, za co w tym miejscu serdecznie dziękuję, bo teren do gry wyglądał naprawdę świetnie!

    Bitwa nr 1 miała miejsce na planszy skalistej. Potyczka toczyła się pomiędzy Łukaszem prowadzącym Krasnoludy, a Marcinem dowodzącym Zwierzoludziami. Po zaciętej i wyrównanej walce zwycięstwo przypadło w udziale Marcina.







    Bitwa nr 2 toczyła sie na planszy pustynnej. Starcie odbyło się pomiędzy Bolkiem prowadzącym siły Imperium, Wacławem z grupą Krasnoludzko - Bretońską pod dowództwem Gotreka (modele zapewnione przez Filipa) oraz Andrzejem dowodzącym rozwścieczoną grupą niezmiernie szybkich Zwierzoludzi (Beast and furious). Starcie trzech, jakże odmiennych w swych założeniach band, było niezmiernie dynamiczne i pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji opierających się na kruchych sojuszach. Finalnie zwycięstwo wylądowało na koncie sojuszu Krasnoludzko - Bretońskiego.







    Bitwa nr 3, ostatnia tego wieczoru, prowadzona była na terenie skalistym. Starcie toczyło się pomiędzy dwoma sojuszami. Wacław (Empire) + Ignacy (Dwarfs) przeciwko Łukasz (Beastmens) + Bolek (Beast and furious). Jak nie trudno się domyśleć Krasnoludy wraz z Ludźmi zajęli w miarę bezpieczne pozycje czekając na uderzenie dzikich bestii. Trup ścielił się po obu stronach. Największych strat doświadczyli ludzie, po stronie których ostatecznie został zaledwie jeden łucznik. Po dynamicznej i wyrównanej walce zwycięstwo okupione potężnymi stratami przypadło sojuszowi Krasnoludzko-Imperialnemu.







    Dawno nie uczestniczyłem w tak emocjonujących spotkaniach, gdzie podczas bitew, pomiędzy graczami pojawiało się tyle szermierki słownej, dowodzącej nieomylnej racji jednego z graczy. Pokazuje to tylko, jak dobrze można bawić się, walcząc o lepszy los plastikowych pamperków : )

    Na zakończenie, kieruję serdeczne podziękowania do Ignacego i Filipa za przeprowadzone spotkanie pod banderą Sword Weirdos.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

FKB #137 - "Flora"

Bangarang in the Gutterlands -recenzja